Wydawcy uważają, że rynek e-booków może istnieć tylko z DRM (Digital Restriction Management - Cyfrowe Zarządzanie Ograniczeniami). Cierpią na tym użytkownicy, bo do uzyskania funkcjonalności porównywalnej z papierową książką e-booka trzeba z DRM oskubać. Cierpią też sami wydawcy, bo zamiast usuwać DRM samodzielnie, prościej i szybciej można znaleźć alternatywną wersję pliku, pozbawioną tych utrudnień. Skoro do normalnego czytania trzeba ściągnąć tzw. „pirata”, to po co w ogóle kupować? Zniechęcają użytkowników i skłaniają ich do poszukiwania plików poza oficjalnymi kanałami dystrybucji. Oto dlaczego e-booki z DRM są gorsze od tradycyjnych książek. More
2011-03-15